Skiplinki

Z doświadczenia…

Jakiś czas temu, na naszym blogu pojawił się pierwszy tekst z cyklu #OkiemJuniora. To dopiero początek wyjątkowego projektu, który pełni nadziei wdrażamy w życie naszej agencji. Idea #GettingBigger dotyczy nie tylko naszych Klientów, ale także nas samych.

Akademia, banda lub dzieciaki – bez względu na to, jak ich nazwiemy, powoli stają się przyszłością marketingu. Brakuje im tylko kilku wskazówek…

Starzy za szybko

Rzeczywistość jest nieubłagana. Wszyscy się starzejemy i to szybciej niż można by oczekiwać. W marketingu online trendy pojawiają się coraz częściej, nowe aplikacje społecznościowe przejmują rynki nie pytając innych o zgodę. Jak się w tym wszystkim odnaleźć, jeśli nie rozumiemy po co ludzie dodają głupie filmiki na TikToku? Rozwiązanie jest wbrew pozorom proste: trzeba znaleźć ludzi, którzy tym żyją. Takich samych młodych i głodnych, jakimi byliśmy w czasach pierwszych kroków w social media i związanych z nimi pomysłów marketingowych.

Czas (już?) na nich!

Kogo szukaliśmy (i wciąż szukamy!) do tego projektu? Nie skupiliśmy się na kierunkach marketingowych i komunikacyjnych, chociaż oczywiście nikogo nie wykluczamy. Klucz wyboru był zupełnie inny. Najważniejsze są chęci, determinacja i otwarta głowa. Gotowość do ciężkiej pracy i spora dawka pomysłów. Krócej? Bierzemy bystre dzieciaki, które chcą pracować. I rozumieją online po swojemu – przecież urodzili się w świecie, w którym trzecim najważniejszym składnikiem powietrza jest WIFi.

W procesie kompletowania zespołu kluczowa była rozmowa. Od początku założyliśmy, że oprzemy projekt o płaską strukturę i silne więzi koleżeńskie. W uproszczeniu: chcemy, żeby “Banda” była prawdziwa i  żywa. Podczas rozmów z potencjalnymi jej członkami najważniejsze było wyczucie pewnych niuansów, jak humor, charakter czy łatwość w nawiązywaniu kontaktu. Ważne jest też, żeby wszyscy czuli się swobodnie i komfortowo, to musi działać w obie strony.

Postanowiliśmy ich zebrać i zaprosić do poważnej pracy z naszymi Klientami. Nie, nie – to nie ten case, w którym obsługę oddajemy niedoświadczonym acz ambitnym ludziom i nic nie robiąc czekamy na przelewy z faktur. Nie zostawiamy ich na pastwę realiów pracując od fakapu do fakapu. Zapraszamy ich do wspólnej pracy, na bardzo jasno określonych warunkach wzajemnego wsparcia.

Dajemy im narzędzia, uczymy jak z nich korzystać. Łączymy z Klientami, nie ukrywamy ich za mailem “senior account managerów”. Uczymy ich podstaw, rzemiosła i techniki. Dostają coraz trudniejsze zadania. Coraz bardziej wymagające projekty. Na każdym kroku mają swojego opiekuna, który już nie jeden podobny temat przerobił. Dzięki temu wciąż jest na czasie i też uczy się nowych rzeczy. On dodaje im pewności siebie, oni jemu motywację i nowy głód, który już mógł z niego nieco ulecieć. Układ prosty i korzystny dla wszystkich – najbardziej dla Klientów.

Nie taki junior straszny…

Praca z młodym zespołem to przede wszystkim wyzwanie dla lidera, doświadczonego marketera, który musi odstawić wiele swoich przyzwyczajeń i wrócić do podstaw, w których pewne procesy, wyglądające na oczywiste, trzeba wyjaśnić od początku. To także poważna bariera komunikacyjna czy nawet kulturowa. Różnica często ponad 10 lat to praktycznie nowe pokolenie, które mówi, myśli i odbiera świat na swój unikalny sposób. I, co moim zdaniem najtrudniejsze, musi być dla nich autentycznym kolegą, kimś kogo zaakceptują i będą chcieli w swoich kręgach widzieć. Obdarzą zaufaniem i tegoż samego będą oczekiwać.

Jak to zrobić? Uniwersalnej metody pewnie nie ma, ale wiemy jak robimy to do tej pory. Z tego wszystkiego powstał mały dekalog, który jest całkiem sprawnym kierunkowskazem.

#1 Nie klepiemy po plecach, kiedy robota jest słaba

#2 Nie mówimy, że robota jest słaba – tłumaczymy dlaczego

#3 Jeżeli robota jest słaba, wspólnie ją naprawiamy

#4 Nie uczymy wstydu za wpadki, bo są naturalne

#5 Zawsze wprost chwalimy, kiedy robota jest dobra

#6 Tłumaczymy reszcie, dlaczego robota jest dobra

#7 …i jak to powielać

#8 Pytamy się wzajemnie o zdanie i rozmawiamy o nich

#9 Zawsze stoimy murem za sobą: razem wygrywamy i razem przegrywamy

#10 Po ludzku dobrze się bawimy

Uwierzcie lub nie – działa bardzo dobrze

BiggerB #YoungTeam

Jak łatwo się domyślić, cały ten model powoli wdrażamy w pracę naszej agencji i projekty naszych Klientów. Zyskujemy świeże spojrzenie, nową perspektywę pozwalającą nieco inaczej zrozumieć problem i drogę do celu. Już wkrótce możecie spodziewać się kolejnych wpisów prosto z naszej Bandy. Zobaczycie, jak oni widzą cały ten świat marketingowy, jak go rozumieją i chłoną.

Drużyna Juniorów to chyba największe wyzwanie przed jakim stajemy w BiggerB. Wymagać będzie sporo uwagi, energii i bólu głowy. I nie wiemy, kiedy ostatni raz byliśmy tak bardzo przekonani, że warto!

Ciekawi Cię ten temat? Porozmawiajmy!

Agencja Social Media Wrocław Łukasz Mirytiuk

Łukasz Mirytiuk 
Account Executive 

lmirytiuk@biggerb.pl